Trendy w marketingu dla sieci sklepów detalicznych – II część

CZĘŚĆ II

5. Social media jako dodatkowy kanał sprzedaży

Powszechnie wiadomo, że media społecznościowe odgrywają ważną rolę w procesie zakupowym klienta i w 2016 roku możemy obserwować jak ta rola jeszcze bardziej wzrasta. W USA coraz więcej sklepów detalicznych decyduje się na włączenie mediów społecznościowym jako nowego kanału sprzedaży swoich produktów. Stosowane są rozwiązania takie jak Soldsie oraz Like2Buy.

Aplikacja Soldsie pomaga sklepom sprzedawać produkty poprzez komunikację z klientem na Facebooku czy Instagramie. Użytkownicy, którzy chcą kupić produkt opisywany w poście reklamodawcy, po prostu wpisują w komentarzu „SOLD”. Następnie otrzymują mailem lub poprzez wiadomość na Facebooku rachunek, po opłaceniu którego – za pomocą karty kredytowej bądź PayPal – towar zostanie im wysłany na wskazany adres.

Zamiast pytać, gdzie można dostać dany produkt, klienci mogą go od razu kupić. Prawda że wygodne?

Podobną aplikacją jest Like2Buy, która po kliknięciu na zdjęciu na Instagramie w produkt, który nas interesuje (np. okulary, sukienka) przekierowuje użytkownika do sklepu, gdzie można dokonać zakupu interesującego na produktu. Marką, która stosuje to rozwiązanie jest wspomina już w I części artykułu firma Nordstrom. Like2Buy stało się dla wielu firm brakującym ogniwem w łańcuszku decyzji zakupowych klienta, pomiędzy odwiedzinami konta na Instagramie, a rzeczywistymi przychodami.

 

6. Wybudzenie z letargu klientów programów lojalnościowych

Jeszcze niedawno popularne modele programów lojalnościowych odchodzą dziś w zapomnienie. Oferowane w nich nagrody z biegiem czasu stały się mało atrakcyjne, a proces ich zdobywania przestał być ekscytujący, zmieniając się w uciążliwą czynność. Klienci przestali dostawać nowe bodźce i powoli zaczęli tracić zainteresowanie wcześniej tak bardzo lubianą marką.

Jeżeli sklepom detalicznym ciągle zależy na utrzymaniu lojalności klienta muszą zacząć podejmować działania, które wybudzą klientów z letargu i pobudzą do podjęcia interakcji z marką.

Amazon – amerykański pionier utrzymywania relacji z klientem, postanowił wyjść poza sztywne ramy programów lojalnościowych i dać swoim klientom jeszcze więcej niż oczekują. Wydaje się to niemożliwe, aby wyprzedzić oczekiwania klienta i nie ponieść przy tym żadnych strat. Jednak dać więcej nie zawsze oznacza, aby rozdać za darmo swoje produkty.

Amazon zaczął oferować swoim stałym klientom możliwość założenia konta Amazon Prime za roczną opłatą 99$. Oczywiście posiadanie konta wiąże się z szeregiem udogodnień i bonusów dla członków. Każdy ma dostęp do darmowych eBooków, popularnych programów telewizyjnych, czy najnowszych utworów muzycznych. Dodatkowo oferty specjalne oferowane na Amazon są dla członków klubu dostępne 30 minut wcześniej niż dla pozostałych klientów firmy. Jednak kluczowym wyróżnikiem jest bezpłatna dostawa zamówionych towarów w ciągu 48 godzin. Właśnie tą wartością Amazon zyskał lojalność klientów, za którą każdy członek klubu płaci mu dodatkowo 99$ rocznie. Chyba warto zapłacić 8$ miesięcznie i mieć pewność bezpłatnych i szybkich dostaw.

Warto tu jeszcze wspomnieć o wisience na torcie, którą jest zdeklasowanie głównej konkurencji AmazonaGoogle, którego ok. 40% przychodów pochodzi od firm zajmujących się sprzedażą detaliczną. Firmy te reklamują się za pomocą reklam sponsorowanych w wyszukiwarce Google, a Google zarabia na kliknięciach w te reklamy. Kiedy użytkownik zacznie już korzystać z Amazon Prime, przestaje szukać w Google możliwości zakupu towarów. To zaś negatywnie odbija się na wpływach Google z reklamy.

7. Żyjemy w świecie omnichannel

Rosnące zainteresowanie wdrażaniem i rozwijaniem strategii omnichannel przez firmy na całym świecie nie wykazuje żadnych symptomów, aby popularność tego zjawiska zaczęła spadać.

Przeprowadzone pod koniec 2015 roku przez Google badanie Consumer Barometer, pokazało, że aż 90% ludzi korzysta z wielu urządzeń zamiennie, do zadań takich jak np. rezerwacja biletu na samolot przez Internet. Ponadto, 67% osób rozpoczyna proces kupowania na jednym urządzeniu (telefon komórkowy), a następnie kontynuuje zakupy na kolejnym (komputer PC). W dzisiejszych czasach, niemal każda transakcja jest z natury wielokanałowa. Firmy, które nie będą w stanie sprostać oczekiwaniom nowoczesnych klientów szybko odejdą do lamusa, więc jeżeli jeszcze jakiś sklep stacjonarny nie ma swojego odpowiednika w Internecie musi to natychmiast naprawić. W XXI wieku jest to niezbędne minimum, aby zacząć konkurować w świecie omnichannel.

Właściciele sklepów robią wszystko, aby być „trendy” i wyprzedzać oczekiwania dzisiejszego klienta. Firmy, które już jakiś czas temu postanowiły rozwijać swój biznes w strategii omnichannel i rozwinęły się od małego sklepu stacjonarnego do sieci sklepów ze sklepem internetowym, teraz otwierają popularne sklepy pop-up, czyli sklepy, które otwierają się tylko na określony, krótki okres – zdarza się że na jeden wieczór. Jest to idealny sposób na promocję i zaciekawienie klientów. Większość ludzi, którzy zobaczą pojawiający się i znikający pop-up sklep na pewno będą szukać informacji o marce w Internecie. Teraz tylko do właściciela sklepu zależy, czy będzie w stanie zatrzymać potencjalnego klienta na swoim www i skłonić go do zakupu.

Aby klient chciał u nas kupić dany towar, musimy doskonale znać jego upodobania zakupowe. Badanie przeprowadzone przez Business2Community.com, pokazało, że 39% klientów nie odwiedzi sklepu stacjonarnego, jeśli wcześniej nie będą w stanie sprawdzić asortymentu tego sklepu na stronie internetowej. Dzisiejsi konsumenci są zabiegani i nie chcą tracić czasu na poszukiwanie ich wymarzonego produktu, chodząc od jednego sklepu danej marki do kolejnego, pytając o dostępność towaru. Wygodniej jest sprawdzić dostępność towaru na stronie internetowej, następnie go zarezerwować, po czym spokojnie obejrzeć i ew. przymierzyć w sklepie stacjonarnym.

wróć do I części artykułu

Najnowsze wpisy na blogu

Dodaj komentarz